wtorek, 18 listopada 2014

Zaczynam olejować włosy

wtorek, 18 listopada 2014
Widząc wspaniałe efekty olejowania włosów na Waszych blogach, postanowiłam, że się przyłączę. W prezencie urodzinowym dostałam olejek Amla, co mnie bardzo ucieszyło, ponieważ czytałam o nim świetne recenzje. Mam nadzieję, że sprawdzi się na moich włosach.



Macie jakieś rady dla początkującej olejomaniaczki?

14 komentarzy:

  1. daj znać czy warto kupić bo niedługo mikołajki to wiem o zechcę od mikołaja pod poduchę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Recenzja na pewno się pojawi, ale raczej nie tak szybko. Będzie jeszcze okazja na prezent pod choinkę :)

      Usuń
  2. Muszę sobie kupić jakiś olej w końcu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Moja rada - spróbuj olejowania na różne sposoby. U mnie np najlepiej się sprawdza umycie włosów oczyszczającym szamponem, a później naolejowanie ich hojnie i zawinięcie w turban. Po ok godzinie myję je 2 razy delikatnym szamponem i stosuję odżywkę jak zwykle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za pierwszym razem nakładałam olej na suche włosy, ale faktycznie dobrze będzie wypróbować inne metody :)

      Usuń
  4. Akurat nie wiem czy ten olej jest najlepszy, bo zawiera parafinę:/
    Tak jak pisze Ems-wypróbuj różnych metod-na odżywkę, na mokro, na sucho, na coś nawilżającego itp.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja robiłam bardzo wiele podejść do olejowania, niestety nie jest to metoda dobra dla moich włosów, bardzo źle wyglądały, myślę, że oleje nie służą wszystkim.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po pierwszej próbie nie jest źle, więc myślę, że u mnie się sprawdzi :)

      Usuń
  6. Myślę, że to najlepsza rada, jaką dała Emilia, żeby próbować różnych metod olejowania z różnym czasem trzymania na włosach. U mnie najlepiej sprawdzało się olejowanie na mokro, co wyglądało identycznie jak u Ems, albo "na miskę". Nie polecam jednak trzymania naolejowanych mokrych włosów pod czepkiem całą noc lecz najwyżej kilka godzin. Ostatnio dobrym sposobem okazało się też wmasowywanie oleju w suche włosy, zwinięcie ich w koczek - z taką "fryzurą" mogę robić co chcę, a moje włosy wręcz piją co poniektóre oleje. Po kilku godzinach normalne mycie i odżywka/maska.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też upięłam naolejowane włosy w koczek. Wydaje się wygodniejsze niż chodzenie z turbanem :)

      Usuń
  7. Bądź wytrwała i cierpliwa, mnie tego niestety czasami brakuje :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Też myślałam kiedyś nad olejowaniem włosów, ale obawiam się, że moje włosy by to za bardzo obciążyło i nie wyglądałyby dobrze.

    Obserwuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się obawiałam, ale nie nakładam oleju u nasady włosów i jak na razie ich nie obciąża.

      Usuń

Dziękuję za komentarz :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Petite renarde © 2014